The Last Days Of Jesus - Alien Road
2004 - Strobelight Records
1. Welcome to
earth (intro)
2. Everyday is Halloween
3. Guns'n'drums'n'march'n'fun (alien edit)
4. Fear, gunshot? then the bliss
5. Life in line
6. Looter do-gooder
7. Merry-go-round
8. Death song
9. Connected or infected
10. Paranoid humanoid
11. Communication (between the red walls)
12. Alien domestic humanoid sick
Nie bede ukrywal,
ze na ta plytke czekalem niecierpliwie. Oczekiwanie oslodzil wprawdzie troche
singiel "Guns & Fun", ale faktycznie dopiero LP mnie zadowolil.
Sadze, ze w Polsce The Last Days of Jesus przedstawiac juz nie trzeba. Znany
glównie dzieki ostatniej plycie, Psycho TV, zespól zyskal duzo
uznania w srodowisku gotyckim. Zywe, momentami mocne gitarowe granie Slowaków
wspomagane elektronika przypominalo bardzo amerykanski London After Midnight.
W ostatnich latach zespól stal sie miedzynarodowo znany, wystepuje
regularnie w najwiekszych miastach Europy.
Zeby zrozumiec jednak istote nowej plyty, trzeba przesledzic caly dorobek
artystyczny muzyków. Zadebiutowali krazkiem "Arma Christi".
Sluchajac go wiele lat temu odnioslem wrazenie, iz TLDOJ to typowy zespól
metalowy zakrawajacy lekko o gotyckie brzmienia. Kolejny krazek, "Narrzentanz"
przyniósl zupelnie inne styl grania: mamy do czynienia z porzadnym
rockiem gotyckim, stylizujacym sie na takich zespolach jak Bauhaus, David
Bowie (cover - China Girl) czy UK Decay. Plyta ta dzis jest przez wielu poszukiwana,
jako ze ukazala sie w dosc malym nakladzie.
Wspomniany juz wczesniej "Psycho TV" byl zwrotem do bardziej elektronicznych
kierunków muzyki gotyckiej. ?Guns & Fun? za to zapowiadal nowe
inspiracje i pomysly zespolu, w calosci uwydatnione na "Alien Road".
Zrezygnowano z elektroniki w takiej formie, w jakiej stosowano ja na ?Psycho
TV?, na rzecz gitar, dominujacych juz calkowicie. Brzmienie zakrawa w duzym
stopniu o deathrock/bacave. Szybko musialem stwierdzic, iz plyta przypomina
mi muzyke takich zespolów jak Specimen, Alien Sex Fiend (szczególnie
piosenka "Paranoid Humanoid"), Virgin Prunes i The Damned. Istota
plyty jest chory, mroczny, szalony rock'n'roll w którym slychac jednak
charakterystyczny dla TLDOJ pierwiastek.
Deathrock nie musi byc amerykanski, takie jest chyba przeslanie "Alien
Road". Krazek jest momentami morderczo szybki ("Everyday is Halloween",
"Guns'n'Drums'n'March'n'Fun"), momentami dziwnie odjechany (?Marry-go-round?),
generalnie… bez owijania w bawelne, zajebisty!